Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 882 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Krewetki

czwartek, 15 maja 2008 13:42

Zamawiali Państwo krewetki? Zatem dziś na specjalne życzenie Czytelników prosty w wykonaniu, ale wykwintny w smaku przepis na owoce morza. Z dodatkiem gorących podziękowań za wszystkie miłe komentarze!

Krewetki  z salsą warzywną i kolendrą


Składniki na 2 porcje:

Do krewetek:

- 8  szt. krewetek tygrysich  rozmiar 8/12

- 1 limonka

- 4 łyżki mleka kokosowego

- 1 łyżka masła

Do salsy:

- 1 czerwona cebula

- ½ świeżego ogórka

- 4 łyżki posiekanej kolendry

- ½ łyżeczki posiekanej ostrej papryczki


- 1 pomidor ze skórą


- 1 limonka


Sposób przygotowania:

Krewetki rozmrozić i obrać z pancerza. Oczyścić i zamarynować w oliwie, startej skórce z limonki, soli i pieprzu. Obsmażyć na złoty kolor.  Zdjąć z patelni. Patelnie zalać mlekiem kokosowym, dodać masło i sok z limonki. Doprawić solą i pieprzem. Dodać krewetki i odrobinę posiekanej kolendry.

A do salsy wystarczy:

Cebulę, ogórka bez gniazd nasiennych i pomidora pokroić w drobna kostkę. Dodać papryczkę, kolendrę i dolać oliwę  z oliwek. Doprawić sokiem z limonki i solą. Odstawić na 30 min. Tak przygotowaną salsą polewamy krewetki ułożone np. na pieczonych warzywach.

Tym, którzy nie przepadają za owocami morza (niech żałują!), proponuję krewetki zastąpić rybą. Tak przygotowana sola czy łosoś również smakują wybornie.

Smacznego!



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Restauracja

wtorek, 06 maja 2008 14:31
Z wyborem restauracji jest trochę jak z surfowaniem w internecie. Natrafiamy na ogromny wybór i zastanawiamy się, na co tak naprawdę mamy ochotę. Czego chcemy zasmakować, z kim się spotkać? Często podejmujemy decyzję pod wpływem emocji. Czasem jednak wyjście do knajpki jest zaplanowane, a ulubiony stolik zarezerwowany od wielu miesięcy. Dlaczego wybór pada właśnie na ten lokal?

Bardzo wiele osób pyta mnie, co w restauracji jest najważniejsze? Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że podstawą sukcesu w gastronomi jest to, co pojawia się na talerzu. Posiłki po prostu muszą być smaczne, a składniki zawsze świeże. Ja osobiście przykładam dużą wagę do wyglądu potrawy, pamiętając, jak ważnym zmysłem podczas posiłku jest wzrok. A szczególnie pierwsze spojrzenie.

 

Wydaje się, że triumfy święcą restauracje, w których stawia się na ilość jedzenia. Gość nienasycony to gość niezadowolony – to ich hasło przewodnie. Może jednak chodzi o coś więcej? Może dopiero dania serwowane w połączeniu z zaskakującymi rozwiązaniami smakowymi i np. nutą tradycji skuszą nawet największego niejadka. Kto bowiem zdoła oprzeć się np. mini pierożkom z nadzieniem z królika, zanurzonym w emulsji szczawiowej, doprawionej oliwą truflową i soczystymi kawałkami wątróbki gęsiej?

 

Jedzenie to nie wszystko. Goście restauracji oczekują znacznie więcej. Poszukują nowych doznań i emocji, oddziaływania na wiele zmysłów jednocześnie. Dlatego tak istotna jest atmosfera. Od nastrojowych romantycznych knajpek, przez duże restauracje zapełniające się podczas biznesowych lunchów, aż po zawsze modne lokale serwujące potrawy z różnych regionów świata. Zatłoczone sushi bary w porze lunchu czy też włoskie makaroniarnie pachnące bazylią, oliwą i świeżym parmezanem roztapiającym się na gorącym makaronie. Niby sposób jest prosty − włoska lub japońska nuta w lokalu i sukces gwarantowany. Dlaczego więc wybieramy właśnie restaurację X, a nie Y z naprzeciwka, choć i tak kuchnia jest znakomita, a wystrój całkiem przyjemny?

 

W takim miejscu ważna jest konsekwencja. Wystrój, muzyka, styl obsługi i rzecz jasna menu – wszystko powinno do siebie pasować. Tworzyć harmonijną całość. Dla mnie najważniejsza jest atmosfera idealnie komponująca się z jedzeniem. Nie jestem typem, który narzeka na jadło. Szanuję smak i gust szefa kuchni, a błędy wybaczam, bo tylko ten się nie myli, kto nic nie robi. W restauracji musze się dobrze czuć i dobrze zjeść − od tego zależy, czy do niej wrócę.

 

Liczy się też świeży pomysł. Coś musi odróżnić tę jedną restaurację od wielu innych. Już nie dziwią kelnerki przebrane w regionalne stroje, ale są cały czas modne. Szkoda, że jeszcze rzadkością jest przechadzający się po sali szef kuchni. Taki bezpośredni kontakt jest wyrazem szacunku dla gości. Warto podpatrywać i zapamiętać, co lubią. Zapytać, czy podany posiłek smakował i zaprosić na kolejną ucztę. Czy nie chcielibyście wrócić do restauracji, w której pamiętają Wasze imię? Jako wieloletni szef kuchni wiem, że nie zawsze jest to możliwe, ale warto próbować.

 

Atmosferę i jedzenie w restauracji tworzą ludzie i to oni mają największy wpływ na to, czy będzie ona magnesem na wygłodniałych klientów. Czasami zwykły uśmiech na twarzy kelnera potrafi ten niepowtarzalny klimat stworzyć.

 

Jak zatem trafiliście na mojego bloga? Może była to przypadkowa decyzja lub zasługa reklamy. A może chcieliście mnie lepiej poznać? Zupełnie jak przy wyborze restauracji. Zatem, tak jak w restauracji, postaram się, by nasze internetowe spotkania były pełne ekscytujących doznań. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz i porozmawiamy o tym, co jeść i jak jeść. Wspólnie  poszukamy naszej polskiej kuchni.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (46) | dodaj komentarz

sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  240 322  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl