Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 782 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

W oparach mięty

poniedziałek, 12 października 2009 17:13

Podróż do Maroka to szczególne z moich kulinarnych odkryć. Wspólnie ze „Smakami podróży" i TVP 1 wyruszyliśmy do Tetuanu i Chefchaouen, by spróbować egzotycznych smaków północnej Afryki.


Te dwie malownicze miejscowości nie są może tak znane jak Marrakesz czy Casablanka. Gwarantują jednak możliwość poznania kultury i zwyczajów, bez charakterystycznego, turystycznego zgiełku. Obie znajdują się w północnej części Maroka. Położone są w niewielkiej odległości od Ceuty, hiszpańskiej enklawy na terytorium Afryki. Dwie miejscowości, ale i dwa różne miejsca, których nie sposób porównać.


W Tetuanie medyna, czyli stara, targowa część miasta, otwiera przed przybyszem żywe i prawdziwe smaki Maroka. Nie każdy powinien tam  wchodzić samemu. Najlepiej wziąć ze sobą przewodnika, który zapozna nas z miejscowymi zwyczajami.



Tu nikt nie czaruje - tu się handluje, zarabia, częstuje znajomych lub po prostu żyje z dnia na dzień. Przy tym spróbować  można fantastycznych przysmaków. Choćby przepysznych oliwek marynowanych w różnych przyprawach. Dla żądnych wrażeń są też„świeże ryby", opalające się w niemal 40-sto stopniowym upale.


Chefchouen to prawdziwy rarytas dla miłośników małych kameralnych miasteczek, z unikalną architekturą i kolorami. Wszystko wygląda jak z bajki. Niebieskie, malownicze uliczki i mnóstwo kwiatów. Uśmiechnięci sprzedawcy w sklepach z pieczywem, ciastkami i przydatnymi ziołami.. Niesamowite knajpki.



To co łączy te dwa różne miasta to kulinaria. W obu popularne jest  tagine,. Ta tradycyjna potrawa swoją nazwę  wzięła od glinianego naczynia, w którym się ją gotuje. Tagine to rodzaj gulaszu. Często przygotowany z kaszą kus kus - zupełnie inną niż w naszych sklepach - lub też bez niej. Doprawiony najczęściej kolendrą lub cuminem.


W Maroku tagine występuje tu najczęściej w wersji mięsnej z baraniną lub kurczakiem. Często podawany jest również jako potrawa wegetariańska. Największe zaskoczenie to wołowe tagine z suszonymi daktylami, cynamonem i miodem. Uwierzcie, to jedna z najbardziej niesamowitych potraw pod względem koloru i zapachu.


Nie da się zwiedzić Maroka „od kuchni"  i nie spróbować równie popularnej, co tagine zupy hariry. Jej podstawą jej jest wywar mięsny, a wkładki to baranina, ciecierzyca, kolendra i cytryna. Pokochałem harirę i do dzisiaj bardzo chętnie do niej wracam.


Maroko słynie także z herbaty. Jej aromat jest mocno wyczuwalny  w każdym miejscu, gdzie spotykają się miejscowi - głównie mężczyźni. Nie jest to typowy napój, znany przeciętnemu europejczykowi. W rzeczywistości to  słodka jak ulep lura herbaciana z całymi łodygami zielonej, świeżej mięty.


Wypić daje się na raz tylko jedna filiżankę, ale już po godzinie przychodzi ochota na kolejną. A największa chrapka na herbatkę w Maroku przychodzi po kilku miesiącach od powrotu.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  243 762  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl