Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 782 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kraj zachodzącego słońca

piątek, 04 czerwca 2010 15:32
Skocz do komentarzy

Po zeszłorocznej podróży do Maroka bardzo chciałem ponownie odwiedzić ten magiczny kraj. I udało się! Tym razem dotarłem na południe państwa do Agadiru, miasta zniszczonego w przeszłości przez potężne trzęsienie ziemi. A jednak Agadir się podniósł i pięknie odbudował. Jest teraz łakomym kąskiem dla turystów - cudownie położony nad Atlantykiem, z rozciągającymi się na długości 8 km plażami o szerokości tak dużej, że podobno rozgrywa się tu lokalne mecze piłki nożnej.


Ja jednak szukałem zupełnie innego Maroka. Kraju smakowitego, chociażby pod postacią narodowego dania - tagine. Odkryłem to wszystko w ciemnych zakamarkach suku (czyli targu) w Marakeszu, na najbardziej znanym placu Dżami-al-Fana (Placu Straceńców), gdzie dzień nigdy się nie kończy, a tak naprawdę zaczyna gdy słońce zachodzi. Ja zatraciłem się całkowicie w niezwykłych aromatach.




To tutaj kupcy wystawiają swoje kosztowności. Te najważniejsze dla mnie, czyli zioła i potrawy  znajdują się na samym środku targu. O zmroku plac staje się czymś w rodzaju wielkiej stołówki z prawdziwym, lokalnym jedzeniem.




Jak małe dziecko próbowałem wszystkiego czego tylko mogłem. Kosztowałem wychylających się ze skorupek ślimaków gotowanych w wywarze. Bez opamiętania wchłaniałem szaszłyki, jagnięcinę i kurczaka z kiszonymi cytrynami.




Nawet tak prosty przecież w przygotowaniu kus-kus z warzywami  w tak pięknych okolicznościach smakował wybornie - jakoś inaczej niż zwykle i do dziś nie wiem dlaczego.



Całego targu nie da się przenieść do Polski. Ale jego namiastkę, czyli wyraziste przyprawy przywiozłem ze sobą.  Wśród nich obowiązkowo kmin rzymski czyli cumin oraz mieszanka curry o uwaga... szarobrunatnej barwie. To prawdziwa, domowa mieszanka curry.  




Gdybyście mieli możliwość odwiedzenia  Maroka to za wszelką cenę spróbujcie prawdziwej marokańskiej  kuchni.  Owoców morza, przypraw, znakomitej jagnięciny. Ja już dziś wiem, że chcę tam wrócić - po szafran najlepszy na świecie i kolejną butelkę  oleju arganowego, zwanego eliksirem młodości.  Wyprawę oczywiście opiszę , ale teraz mam zamiar schrupać kolejną bagietka zanurzoną w owym oleju. Życie jest piękne gdy mamy takie smaczki w nim ukryte.

Udanych kulinarnych podróży.
Podziel się
oceń
14
3


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  243 757  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl