Bloog Wirtualna Polska
Są 1 205 673 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zaproszenie do Krotoszyna

wtorek, 07 września 2010 10:26
Jadę do Krotoszyna - już po raz czwarty. Uwielbiam tam jeździć - zawszę czuję się przy tej okazji tak, jakbym wracał do domu. Dlatego 11 września zapraszam Was wszystkich razem ze mną.

W tym roku, na "Imprezie do chrzanu", będziemy wspólnie gotować dania z kuchni wiejskiej i mieszczańskiej. Razem ze mną pojawi
się także Ada Biedrzyńska.

Więc jeśli ktoś z Was ma wolny weekend - zdecydowanie powinien nas odwiedzić.




źródło: www.newsgastro.pl
Podziel się
oceń
9
4

komentarze (34) | dodaj komentarz

Kraj zachodzącego słońca

piątek, 04 czerwca 2010 15:32

Po zeszłorocznej podróży do Maroka bardzo chciałem ponownie odwiedzić ten magiczny kraj. I udało się! Tym razem dotarłem na południe państwa do Agadiru, miasta zniszczonego w przeszłości przez potężne trzęsienie ziemi. A jednak Agadir się podniósł i pięknie odbudował. Jest teraz łakomym kąskiem dla turystów - cudownie położony nad Atlantykiem, z rozciągającymi się na długości 8 km plażami o szerokości tak dużej, że podobno rozgrywa się tu lokalne mecze piłki nożnej.


Ja jednak szukałem zupełnie innego Maroka. Kraju smakowitego, chociażby pod postacią narodowego dania - tagine. Odkryłem to wszystko w ciemnych zakamarkach suku (czyli targu) w Marakeszu, na najbardziej znanym placu Dżami-al-Fana (Placu Straceńców), gdzie dzień nigdy się nie kończy, a tak naprawdę zaczyna gdy słońce zachodzi. Ja zatraciłem się całkowicie w niezwykłych aromatach.




To tutaj kupcy wystawiają swoje kosztowności. Te najważniejsze dla mnie, czyli zioła i potrawy  znajdują się na samym środku targu. O zmroku plac staje się czymś w rodzaju wielkiej stołówki z prawdziwym, lokalnym jedzeniem.




Jak małe dziecko próbowałem wszystkiego czego tylko mogłem. Kosztowałem wychylających się ze skorupek ślimaków gotowanych w wywarze. Bez opamiętania wchłaniałem szaszłyki, jagnięcinę i kurczaka z kiszonymi cytrynami.




Nawet tak prosty przecież w przygotowaniu kus-kus z warzywami  w tak pięknych okolicznościach smakował wybornie - jakoś inaczej niż zwykle i do dziś nie wiem dlaczego.



Całego targu nie da się przenieść do Polski. Ale jego namiastkę, czyli wyraziste przyprawy przywiozłem ze sobą.  Wśród nich obowiązkowo kmin rzymski czyli cumin oraz mieszanka curry o uwaga... szarobrunatnej barwie. To prawdziwa, domowa mieszanka curry.  




Gdybyście mieli możliwość odwiedzenia  Maroka to za wszelką cenę spróbujcie prawdziwej marokańskiej  kuchni.  Owoców morza, przypraw, znakomitej jagnięciny. Ja już dziś wiem, że chcę tam wrócić - po szafran najlepszy na świecie i kolejną butelkę  oleju arganowego, zwanego eliksirem młodości.  Wyprawę oczywiście opiszę , ale teraz mam zamiar schrupać kolejną bagietka zanurzoną w owym oleju. Życie jest piękne gdy mamy takie smaczki w nim ukryte.

Udanych kulinarnych podróży.
Podziel się
oceń
13
3

komentarze (11) | dodaj komentarz

Nowe-stare małżeństwo

piątek, 28 maja 2010 16:08

Chciałbym wszystkich serdecznie zaprosić do spróbowania mojego świeżego, autorskiego programu kulinarnego. Tym razem do starego domu TVP, ale z nową „panną młodą", czyli TVP2.





Nie bez kozery program nosi tytuł „Smaki Czasu z Karolem Okrasą". W każdym odcinku staramy się wspólnie ze znakomitymi gośćmi odtworzyć ich ulubione smaki z dzieciństwa. Czy zawsze się udaje? Sprawdźcie sami! Ja mogę powiedzieć, że często bywa naprawdę gorąco i uwierzcie mi - nie zawsze słodko.

Przed wakacyjną przerwą czekają Was jeszcze dwa premierowe, pełne uśmiechu odcinki. Już w najbliższą sobotę odkryję tajemnice podniebienia młodego leszcza, czyli Maćka Miecznikowskiego, który wykazał się naprawdę dobrym i ostrym smakiem. W programie czuł się jak ryba w wodzie. Zaskoczy Was również recenzja przygotowanego dania - bardzo odważna jak na "leszcza".


W następnym odcinku będziecie świadkami końca pewnej epoki w kulinariach! Utniemy wszelkie spekulacje na temat diabelskich zdrobnień i używania tradycyjnego polskiego języka przy okazji gotowania. Po meandrach kuchennej składni i fleksji poprowadzi Was Pan Prof. Jerzy Bralczyk. Szkoda tylko, że przy zabawie językiem polskim uda mi się „zranić" język gościa - okazuje się, że nawet najprostszą potrawę można zepsuć...


Zapraszam na najbliższy program w sobotę do TVP2  o godz. 12.15.


Smacznego oglądania!


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (14) | dodaj komentarz

Na "ostrym" końcu świata

poniedziałek, 29 marca 2010 11:29

Tysiące kilometrów, kilkanaście godzin w samolocie i ogromna amplituda temperatur. Wyprawa do Chile, najdłuższego państwa świata (4 300 km), to kolejna przygoda pełna egzotycznych kulinarnych przeżyć.

W stolicy państwa, Santiago de Chile, odbył się 34 Światowy Kongres Szefów Kuchni (WACS - Word Association Chefs Society). Dzięki wsparciu firmy Philipiak Polska mogłem wspólnie z moimi znakomitymi kolegami, szefami z „Klubu Szefów Kuchni" reprezentować Polskę wśród 53 reprezentacji z całego świata.



Reprezentant polskiej kuchni

Kongres trwał 5 dni i poruszał ważne dla rynku światowe gastronomii aspekty.  O randze spotkania świadczy fakt,  że w jednej z oficjalnych kolacji uczestniczyła Michelle Bachelet - prezydent Chile.



Przedstawiciele KSK wraz z prezesami japońskiego i koreańskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni



Nie byłbym sobą gdybym poza oficjalnymi wykładami kongresu nie wybrał się na poszukiwania smaków oryginalnej kuchni chilijskiej. Co dobrego odkryłem? Na pewno mają w Chile  jedno z najlepszych awokado na świecie. Małe, o ciemnozielonej skórce oraz idealnie  dojrzałe. Tak miękkie, że można je nożem smarować bezpośrednio na chleb. Chilijczycy dodają awokado naprawdę do wszystkiego. Nawet do małych kiełbasek na śniadania - zamiast musztardy.


Kuchnia w Chile jest  bardzo często okraszona ostrymi sosami, na bazie papryczek - nomen omen - chili. Nie są to jednak gęste zawiesiste sosy. W tym klimacie przeważają świeże, aromatyczne i na swój sposób orzeźwiające salsy, z duża ilością pomidorów i kolendry.


Choć Polskę i Chile dzielą tysiące kilometrów, to pomiędzy naszymi narodami można  znaleźć kulinarne podobieństwa. Chilijczycy są smakoszami  zup. Lekkie, aromatyczne rosoły z ziemniakami lub kukurydzą nazywają casuela. Nieodzowna jest oczywiście mięsna wkładka w postaci wołowiny lub kurczaka.


Jedną z ciekawszych potraw, jaką jadłem, była „pastel de choclo", czyli zapiekanka z kukurydzy z warzywami, podawana z mięsem. Pewna urocza gospodyni wytłumaczyła nam, że w domach przyrządza się to danie na słodko lub słono. I Uwaga!!!Wersja na słodko to ta słona posypana cukrem pudrem - to bardzo prosta potrawa i można ja spokojnie przygotować w  każdej kuchni.



Asado - charakterystyczna dla Ameryki Południowej technika  pieczenia mięsa nad paleniskiem

Bogactwo wód Oceanu Spokojnego sprawia również, że można tu być „spokojnym" o prawdziwy ocean wariacji na temat ryb i owoców morza. Niektórych gatunków nie widziałem dotąd nawet w książkach. Przyrządzane są tuż przed podaniem w bardzo lekki i prosty sposób,  często doprawione czosnkiem.



Ceviche - sałatka z marynowaną w soku z cytryny rybą

Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję pojechać do Chile, obowiązkowo zobaczcie targi rybne i warzywne. Warto też skosztować kieliszek jednego z najlepszych win chilijskiego pochodzenia.


Smacznego.

 

 


Podziel się
oceń
6
2

komentarze (18) | dodaj komentarz

Miasto, które nigdy nie śpi

środa, 10 lutego 2010 17:05

Spełniło się jedno z moich marzeń. Odwiedziłem niedawno Nowy Jork - miasto osławione, multikulturowe, będące ikoną współczesnego świata.


Opinie przed wylotem słyszałem różne, jednak żadna z nich w stu procentach nie znalazła odzwierciedlenia w rzeczywistości. I na tym chyba polega magia Nowego Jorku. Jego zjawiskowość wywołuje u każdego turysty skrajnie różne emocje.

Widok na Manhattan


Zwiedzając Manhattan miałem wrażenie, że przenoszę się do zupełnie nowego świata,  w którym czas płynie nie tyle szybciej, co inaczej.  Nowy Jork żyje 24 godziny na dobę. Jego mieszkańcy pomimo szaleńczego pośpiechu i wydawałoby się ekspresowego trybu życia, zawsze jakimś cudem znajdują czas na rozmowę, uśmiech i poranna gazetkę.


Niesamowita jest też infrastruktura Nowego Jorku. Spokojny i ułożony  krajobraz peryferii, zmienia się  nagle w drapieżny i wyniosły na Manhattanie. Rozświetlony tysiącami neonów Time Square, potężny Empire State Building, sławna Piąta Aleja i ogromny Central Park, w którym odpocząć można od zgiełku metropolii.




Polak w Nowym Yorku


Każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazłem mnóstwo małych, kameralnych restauracji  z bardzo dobrą kuchnią arabską i hiszpańską. Kulinarnym odkryciem był dla mnie kawałek amerykańskiej, „starzonej" wołowiny - T-bone Steak. Mięso zanim trafi na talerz przez miesiąc dojrzewa w chłodni. Po tym czasie pokrywa się grubą na 4 cm warstwą pleśni, która przypomina moherowy kocyk z długim włosiem. Smakuje wybornie.



Polonia potrafi zadbać o podniebienia


Zbudowała mnie solidarność Polonii. Ciepłe ich przyjęcie i pogodne nastawienie do życia. Wielu osobom chciałbym serdecznie podziękować -  Haniu i Waldku dzięki za wspólne gotowanie. Koleżanki z Polameru - obiadek z żurkiem w tle był bardzo smaczny. Grażynko, o apetycznym jak moje nazwisku - zwiedzanie Nowego Yorku samochodem...bezcenne!


Wyprawa nie odbyłaby się bez Marioli Durzyńskiej, dziennikarki Polskiego Radia Nowy Jork i mojej serdecznej koleżanki, której jesteśmy na zawsze dłużni za zaproszenie. Dziękujemy razem z Monią.


Podziel się
oceń
23
4

komentarze (34) | dodaj komentarz

czwartek, 29 września 2016

Licznik odwiedzin:  235 758  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl